Nadwaga a otyłość

Taka magiczna granica. Związana oczywiście z naszym BMI. Otyłość – to słowo chodziło za mną przez lata. Zawsze chyba była otyła. Chociaż mówiłam po prostu – gruba. Żaden grubas też nie powie o sobie – mam nadwagę. Wszystko zamyka się w jednym krótkim słowie. Wlazłam na wagę – wchodzę na nią dość regularnie widząc efekty mojej diety w lustrze. No i jak wpisałam sobie swoją wagę i wzrost w jeden z internetowych kalkulatorów to okazało się, że pożegnałam się z otyłością – mam nadzieję, raz na zawsze – i mam już „tylko” nadwagę. Śmiać się, czy płakać? Bo tak naprawdę żeby moja waga była rzeczywiście prawidłowa, musiałabym schudnąć jeszcze 15 kilo. Jakoś mnie ten wynik nie przeraża. I chyba mam ochotę dobić do tej wagi. A później stracić jeszcze kilogram – tak dla bezpieczeństwa wyniku. Właściwie to gdybym się przyłożyła, osiągnęłabym tą prawidłową wagę ciała do końca września.

A jak to jest z tym BMI?

Moje jest na poziomie 29 w tej chwili co wskazuje jak już pisałam wcześniej na nadwagę. By waga była prawidłowa, musi spaść poniżej 25. Jak zaczynałam swoją walkę o lepszy wygląd i zdrowsze życie, moje BMI wynosiło prawie 33. Jeszcze dwie kreseczki do góry i miałabym otyłość 2 stopnia. Mieściłam się jednak w tej pierwszego stopnia – i oczywiście nie ma się tutaj czym chwalić.

Osoby, które mają BMI powyżej 40, opisywane są otyłością skrajną i tak naprawdę są kwalifikowane od razu do operacji – pomniejszenie żołądka. Nie wiem czy bym się na nią zdecydowała nawet wtedy, gdybym była skrajnie otyła ale nie wiem też, czy miałabym siłę walczyć – w takim przypadku. Czasami jeszcze teraz nie mogę na siebie patrzeć, ale jak porównuję zdjęcia sprzed diety i te aktualne, to buzia i się uśmiecha bo widzę jaka zmiana we mnie zaszła.

No ale dobra, jeszcze trochę o tym BMI. Do jakiej wartości waga jest prawidłowa? Wszystkie kalkulatory mówią mi, że do 18,5. Jeżeli BMI jest niższe, to pojawia się odwrotny problem – heh.. tak źle, i tak nie dobrze ;) W każdym razie, wtedy mamy do czynienia z niedowagą. Następny etap to wychudzenie, a jeszcze kolejny wygłodzenie. Nawet nie macie pojęcia jak wiele osób boryka się z takim problemem. Podczas kiedy ja chcę schudnąć, inni próbują przytyć a im nie wychodzi. I szczerze mówiąc, wolę być krągła niż wychudzona – z dwojga złego oczywiście. Bo teraz to dążę do swojej idealnej wagi, i nie zamierzam się poddać. Jestem już praktycznie na połowie drogi – nie pozwolę, by coś stanęło mi na przeszkodzie.

A jak tam z Waszym BMI?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>