Kalendarz treningowy – czy warto go prowadzić?

Mam na głowie tyyle spraw, że trudno mi o wszystkim pamiętać. Gdyby nie długopis i kartka papieru to byłoby jeszcze trudniejsze. Zapisuję sobie wszystko, planuję. Wczoraj na przykład złapałam się na tym, że chociaż dzień wcześniej ustaliłam sobie w głowię plan treningowy, to dziś nie pamiętam jak on wyglądał. O nie! Pomyślałam sobie. Trzeba to zmienić. Zacznę prowadzić kalendarz treningowy. I jak pomyślała, tak zrobiła. Kupiłam sobie fajny zeszyt – GRUBY – i zamierzam zapisywać w nim wszystko, co związane z moimi ćwiczeniami. I nie tylko. Bo przyda się do ogólnych zapisków dotyczących diety.

Dlaczego warto prowadzić kalendarz treningowy?

Właściwie opcji jest całkiem sporo. Dla mnie najważniejsze jest właśnie to, że pozwoli mi on pamiętać o tym, co najważniejsze. W takim kalendarzyku rozpisywać sobie też będę na przykład godziny posiłków. Wiem zatem, że mam zjeść o 10:30 drugie śniadanie a po następnym 3-4 godzinach obiad. Pewnie  i tak przyda się ustawianie budzika na konkretną godzinę, ale z tymi zapiskami i tak będzie łatwiej

Poza tym taki kalendarz treningowy to dodatkowa motywacja. Zapiszę sobie swoją wagę i wymiary z każdego tygodnia i kiedy dopadnie mnie chwila zwątpienia cofnę się o kilka kartek wstecz i przeczytam jak dobrze mi szło, i zmotywuję się do działania jeszcze raz. Bo szkoda byłoby stracić to, co już się udało osiągnąć. To ważne, by móc dobrze widzieć swoje postępy. Nie zawsze widać je na ubraniach – przynajmniej na początku  – i nie zawsze też w lustrze. Dopiero porównanie ilości straconych centymetrów sprawia, że dostajemy prawdziwego kopa i mamy ochotę działać dalej.

W dodatku jeśli w takim kalendarzu treningowym zapiszemy sobie swoje cele, łatwiej będzie nam do nich dążyć. I nauczymy się cieszyć małymi sukcesami, o ile na tej drodze do głównego celu wyznaczymy sobie kilka mniejszych. A to bardzo ważne, bo bez tego można szybko stracić motywację.

Jeżeli zapiszę w kalendarzu to, co zjadłam w ciągu dnia, ile wody wypiłam itp. rzeczy będę mogła sprawdzić, jakich nawyków powinnam się pozbyć, a które są  tymi dobrymi. A to też istotna kwestia, bo na złe nawyki nie warto stawiać.

 Co zapisywać w kalendarzu treningowym?

Na pewno dokładną datę i czas, w którym wykonywałyśmy dane ćwiczenia. O aktywności fizycznej też należy wspomnieć. Każdej. Jeżeli o 10 poszłam pobiegać na pół godziny, to piszę to wszystko w swoim magicznym zeszycie. Spacer z dzieciakami też zapisuję, i szorowanie podłóg na kolanach – to też aktywność fizyczna. W dodatku pod koniec dnia będziemy mogły dzięki tym zapiskom oszacować, ile kcal udało się nam zgubić w ramach danej aktywności i ogólnie.

W takim zeszyciku warto sobie też wpisać jakieś motywujące teksty własnego autorstwa lub zaczerpnięte z innego źródła.  Fajnie jest później do nich wrócić – w tych gorszych i trudniejszych chwilach.

Mój kalendarz treningowy od wczoraj się wypełnia. Na razie sprawia mi to ogromną frajdę, a jeszcze większą sprawi wtedy, gdy będę już mogła porównywać efekty swojej diety. Teraz będę miała wszystko czarno na białym. A ciekawa jestem, czy Wy też motywujecie się do ćwiczeń takimi kalendarzami? Macie jakiś konkretny plan? Czy nie czynicie żadnych zapisków i działacie raczej zawsze spontanicznie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>